forum     goście     linki     kontakt     szukaj     start         
Nasze informacje
Wystawa
Archiwum
Tamte czasy
Nasza sonda
Adam Michnik nie został zaproszony na prezydencką uroczystość z okazji Marca 68. Fakt ów oceniasz:
negatywnie
pozytywnie
zobacz wyniki
archiwum sond

Małopolska
WRÓĆ DO LISTY WIADOMOŚCI 
2007-01-04
Wspomnienie o Doktorze Januszu Kutybie
Zapewne dla większości ludzi, którzy go znali będzie się kojarzył z gabinetem i poczekalnią w przyziemiu - zawsze pełną ludzi - kliniki kardiologii na Kopernika. Pewnie zapamiętają Go jako cierpliwie wysłuchującego ich skarg na serce, kłopoty z oddychaniem, gdy przeprasza ich i prosi jeszcze o kilka minut cierpliwości, bo wszystko mu się poprzesuwało.

A może poczują Jego delikatne głaskanie po dłoni jak uspakaja, tłumaczy co i jak zażywać, że trzeba rzucić palenie. Przypomną sobie Jego bardzo nobliwy wygląd, białą brodę, łysinę. Może zobaczą Janusza w jego czarnym płaszczu i dużym czarnym kapeluszu.

Ja znam innego Janusza, nie lekarza, ale człowieka Solidarności. Gdy się zaczynała On już w niej był, jakby na nią czekał całe życie. Znalazł się w pierwszym organizującym się zarządzie regionu małopolskiego. Pomagał zakładać organizacje związkowe Solidarność głównie w służbie zdrowia. Znane było Jego wystąpienie na jednym z zebrań w grudniu 80-tego roku, gdy ujawnił instrukcję, jaką otrzymały szpitale, w której przygotowywano je na wypadek jakichś nadzwyczajnych wydarzeń (w domyśle stanu wyjątkowego lub tp.). Janusz Kutyba był delegatem na I Krajowy Zjazd naszego związku.

Wówczas jednak nie znałem go osobiście zbyt dobrze. Bliżej poznałem go w stanie wojennym, najpierw w areszcie na Mogilskiej gdzie trafił, na szczęście na krótko, bodaj w styczniu 82-go. Bardzo spektakularnym czynem Janusza i Julka Baczyńskiego, zapewne też innych, było wmurowanie pod koniec września 1982 tablicy na placu przed bazyliką oo. Jezuitów przy ul. Kopernika, poświęconej ofiarom stanu wojennego. Oczywiście, SB niemal natychmiast wyrwała tę tablicę. Wracała na swoje miejsce jeszcze bodaj dwukrotnie, za każdym razem ponownie niszczona. Na dobre została wmurowana w grudniu ubiegłego roku, dla uczczenia 25-lecia powstania NSZZ "Solidarność". Bazylika oo. Jezuitów to była przystań Janusza, dla wielu inicjatyw, w tym rocznicowych mszy za Ojczyznę, organizowanych zawsze z pietyzmem i wielkim zaangażowaniem całej rodziny Kutybów.

Jego gabinety w klinice to był potężny punkt kolportażowy wydawnictw niezależnych. Gdyby wkroczyła tam esbecja, znaleźliby nieprzebrane zasoby wszelkiej bibuły, na czele z redagowanym, głównie jego staraniem, "Biuletynem Akademii Medycznej" i "PSK". Janusz kipiał pomysłami, zawsze coś robił organizował, inicjował. Na przykład, bardzo zaangażował się w tworzenie duszpasterstwa hutników w parafii na os. Szklanych Domach w Nowej Hucie. Często uczestniczyłem w organizowanych w jego mieszkaniu w Nowej Hucie wieczorach dyskusyjnych na ważne tematy polityczne. Tam był Klub Polityczny. Tradycje tego typu Janusz starał się przenieść także do Wieliczki, gdzie przeprowadził się wiele lat temu.

Pamiętam, jak bardzo przeżywał wszystkie sukcesy i porażki "Solidarności". W 1988 roku Janusz był inicjatorem powołania Komitetu Założycielskiego NSZZ "Solidarność" Akademii Medycznej i Państwowego Szpitala Klinicznego. Występował do Sejmu, domagając się zbadania przez komisję sejmową przyczyn odrzucenia przez Sąd Wojewódzki w Krakowie wniosku o ponowną rejestrację związku. Później, gdy zaczął działać ponownie jawny Regionalny Komitet "Solidarności", nie mogło w nim zabraknąć doktora Kutyby.

Wreszcie nadchodziła wolność. W 1989 roku Janusz oczywiście działa w komitecie obywatelelskim, potem zostaje radnym miasta Krakowa w pierwszej demokratycznie wybranej Radzie Miasta.

Tyle chociażby chciałem przypomnieć, bo w niektórych Jego działaniach uczestniczyłem, byłem ich świadkiem lub o nich słyszałem. Tylko tego, co tutaj napisałem, starczyłoby na kilka polskich życiorysów, a ile znają jeszcze inni?

Doktor Janusz Kutyba zmarł 12 grudnia, na chwilę przed 25 rocznicą wprowadzenia stanu wojennego. Czy to przypadek...?

Wspomnienie o Doktorze Januszu Kutybie

Edward E. Nowak
WRÓĆ DO LISTY WIADOMOŚCI 
WASZE KOMENTARZE
•  Kochany przyjacielu...brakuje mi Ciebie bardzo..Twoich rad, ciepła, tolerancji i wspaniałych rozmów..zawsze niedokończonych... 2007-07-17 16:55:10
~ M.
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
Treść komentarza
Twój podpis
 



 
za: Promieniści nr 10/86 z 1987-02-16
kalendarz:
1989-04-20Rejestracja Solidarności Rolników Indywidualnych
1984-04-20Odrzucenie propozycji uwolnienia, w zamian za wyrzeczenie się działalności politycznej
Internetowe Archiwum Opozycji Demokratyczej w Małopolsce lat 1976-1989
           Realizowane przy współudziale Stowarzyszenia dla Małopolski            
poleć ten serwis znajomemu