forum     goście     linki     kontakt     szukaj     start         
Nasze informacje
Wystawa
Archiwum
Tamte czasy
Nasza sonda
Adam Michnik nie został zaproszony na prezydencką uroczystość z okazji Marca 68. Fakt ów oceniasz:
negatywnie
pozytywnie
zobacz wyniki
archiwum sond

Małopolska
WRÓĆ DO LISTY ARTYKUŁÓW 
2005-12-13
Władysław Kielian
Wspomnienia po 25 latach
W latach siedemdziesiątych uczęszczałem do Technikum Elektrotechnicznego na ulicy Kamieńskiego w Krakowie. W szkole tej mieliśmy nauczyciela historii z którym na lekcjach prowadziliśmy wieczną dyskusję o zakłamywaniu prawdy. Za tego typu postawę kilku kolegów miało duże kłopoty.

Moje niepokorne nastawienie do panującego systemu politycznego wyniosłem z domu rodzinnego, brat mamy był żołnierzem Armii Krajowej.

Pracę zawodową rozpocząłem w 1973 roku w Hucie im. Lenina. Pamiętam jak na tym wydziale prawie wszyscy należeli wtedy do ZMS-u. Tłumaczyli mi, że tylko po wstąpieniu w ich szeregi mogę liczyć na przywileje, z których korzystali. Awans na mistrza mogła wtedy uzyskać tylko osoba należąca do ich kasty. Sytuacja ta wyzwalała we mnie jeszcze większe obrzydzenie do panującego systemu.

Pamiętam bardzo dobrze dzień w którym postawiono mi warunek: jeśli zapiszesz się do ZMS-u to na pewno dostaniesz mieszkanie, o które się starałem. Był to duży problem, bo mieszkałem wtedy z dwójką dzieci u teściów, w mieszkaniu o pow. 39 m2. Tłumaczono mi, że gdy tylko wypełnię i złożę deklarację wraz ze zdjęciem, mieszkanie mam pewne. Było mi trudno, ale deklarację ostentacyjnie przy teściach i żonie spaliłem. Dziś z podniesioną głową i czystym sumieniem mogę spojrzeć sobie i innym w oczy. Oni jednak dziś unikają mnie i nawet na ulicy odwracają głowę.

Wielką nadzieję na zmiany wiązałem z wyborem naszego Kardynała Karola Wojtyły na Papieża. Wiedziałem, że będzie wreszcie ktoś, kto o nasz kraj i o ludzi tu mieszkających się upomi.

I to wszystko się sprawdziło. Pierwsza pielgrzymka do Polski w Nowej Hucie pozostawiła wewnętrzną wiarę w lepsze jutro. Kiedy w 1980 r powstawał nowy związek zawodowy wpisałem się tam od początku. Moja działalność w nim nie była znacząca. Byłem wybrany do Komisji Rewizyjnej w jednym w zakładów Huty.

Stan wojenny zastał mnie w Hucie na nocnej zmianie. W nocy zakład stanął i cały czas z nasłuchu radiowych stacji zagranicznych dowiadywaliśmy się, co w Polsce mogło się stać, bo telefony były wyłączone i brak było kontaktu ze światem. Wtedy postanowiliśmy że zostajemy w zakładzie aż do skutku. Przeżyłem pacyfikację Huty, która cały czas była obstawiona przez ZOMO i milicję.

W stanie wojennym uczestniczyłem w Funduszu Pomocy Pracowniczej. Zbierano pieniądze a następnie z nich finansowano pomoc rodzinom i osobom które takiej pomocy potrzebowali. Pewne kwoty przeznaczano też na prasę podziemną i wydawnictwa, które następnie rozprowadzano wśród pracowników. Dzięki temu mogliśmy się dowiedzieć między innymi o Katyniu, Charkowie i Miednoje. I dowiadywaliśmy się coraz więcej prawdy o zbrodniczym systemie w którym przyszło nam żyć.

I w końcu nadszedł rok 1988. W Hucie na Zgniataczu wybuchł strajk. Zostałem wysłany z Walcowni Drobnej dla zorientowania się co się tam dzieje. Wtedy na dobre rozpoczęła się moja działalność związkowa. Stanąłem jako drugi obok Szewczuwańca gotowy do kontynuowania strajku. Zaraz powiadomiłem kolegów z podziemnej Solidarności którzy zaczęli zbierać się na Zgniataczu, a następnie strajk ten zaczął się rozprzestrzeniać po całej Hucie. Powstawały kolejne Komitety Organizacyjne, którymi koordynował nasz wcześniej powstały Komitet Strajkowy. Ułożono postulaty w których upomnieliśmy się m.in. o służbę zdrowia. Dla władzy było już wiadome, że nie tylko o płace nam chodzi. I znów Huta została spacyfikowana przez milicję i oddziały ZOMO.

Zostałem zatrzymany a następnie skazany za, jak to wtedy określono, wywoływanie niepokoju. Wtedy juz jednak byliśmy pewni, że władza zaczyna się łamać. Zaczęto też mówić o Okrągłym Stole. Spotykaliśmy się w Mistrzejowicach i tam zapadały różne decyzje. Jedną z nich było wyłonienie naszej reprezentacji do okrągłostołowych rozmów. Ostatecznie na kraj został delegowany Mietek Gil a na region Stanisław Zięba.

Wracając do Mistrzejowic i naszych spotkań. Był taki moment, że zostało przysłane zaproszenie od ówczesnego dyrektora Huty, Pustówki, na spotkanie. Wtedy też nastąpiły pewne ustępstwa względem nas co tylko potwierdzalo załamanie sie wladzy. Jako pierwsza w Polsce Komisja powróciliśmy ze sztandarami do zakładu pracy.

W pierwszych wyborach w KRH zostałem wybrany wiceprzewodniczącym, a w 1991 r przewodniczącym. Funkcję te pełnię do dzisiaj. W 1997 r z ramienia Solidarności zostałem posłem. To różnie dziś oceniany okres. Osobiście mam satysfakcję z tych czterech lat pracy w Sejmie. To wtedy zapadły ważne decyzje dotyczące przyszłości naszego zakładu (ustawa o restrukturyzacji polskiego hutnictwa). Na kolejną nową kadencję już nie startowałem. Nie czułem sie dobrze w roli działacza politycznego. Cały moja praca związana była i jest ze związkiem zawodowym Solidarność, któremu poświęciłem sporą część życia.

2005-12-13
WRÓĆ DO LISTY ARTYKUŁÓW 
Twój komentarz może być pierwszy
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
Treść komentarza
Twój podpis
 



 
za: Promieniści nr 10/86 z 1987-02-16
Internetowe Archiwum Opozycji Demokratyczej w Małopolsce lat 1976-1989
           Realizowane przy współudziale Stowarzyszenia dla Małopolski            
poleć ten serwis znajomemu